B"H
PARSZA WAJACE
Fragment Tory w skrócie: Jakub udaje się w podróż do swojego wuja Labana. Po drodze przystaje na Wzgórzu Świątynnym, na którym pojawia się B-g, aby zapewnić go, iż będzie miał bezpieczny powrót. Jakub spędza w Charan dwadzieścia lat, po czym wraca do Kanaan. Podczas swojego pobytu, wypasa owce Labana i dobrze sobie radzi pomimo wielu prób wuja. Jakub poślubia dwie córki Labana, Leę i Rachelę i w ten sposób powstaje pierwszych jedenaście plemion.
P
osłuchajcie pewnej opowieści…
Autorstwa Naftali Silberberga
Fragment Tory przeznaczony na bieżący tydzień zawiera w sobie olbrzymi ładunek bezinteresowności i poświęcenia. Rachela była wybranką serca Jakuba. W dniu swojego ślubu, Rachela dowiedziała się, że jej ojciec zamierzał Jakubowi podsunąć jej siostrę Leę zamiast niej. Jednak, mając na uwadze znaną powszechnie zwodniczą naturę Labana, Rachela i Jakub ustalili, że pod baldachimem przekażą sobie uzgodnione wcześniej hasło. Ale zmartwienie Racheli dotyczyło innej kwestii: jak czuć się będzie Lea, gdy Jakub odkryje podstęp i ujawni go przed wszystkimi zebranymi gośćmi? W odruchu niepozbawionym konsekwencji, pełnym altruizmu, Rachela powierzyła swojej siostrze hasło przeznaczone dla Jakuba.
Po większości z nas nikt nie oczekuje aktów tak wielkiego poświęcenia. Ale jesteśmy potomkami naszej matki, Racheli, co oznacza, iż odziedziczyliśmy po niej potencjał do sprawowania opieki nad innymi, brania pod uwagę ich uczuć przed własnymi. Myśląc o tym w ten sposób, odkryjemy dość szybko, że szanse na przyjęcie takiego rozumowania stawiane są przed nami codziennie.
_______________
Był rok 5754 (1994), właśnie upływały ostatnie godziny Shavuot. Ze swoim bratem, Elim Nosonem, byliśmy wtedy studentami Seminarium Talmudycznego w Kfar Chabad, w Izraelu. Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, brat poprosił mnie, aby mu towarzyszył w wizycie u chasyda-legendy, błogosławionej pamięci Reb Mendel Futerfass. Reb Mendel, wówczas osiemdziesięcioletni staruszek, przeżył wiele lat w sowieckich obozach pracy za przestępstwo, które polegało na udzieleniu pomocy chasydom w ucieczce za Żelazną Kurtynę. Mógł sam zresztą uciec z pozostałymi, ale postanowił pozostać na miejscu, aby móc pomagać innym Żydom. Po opuszczeniu Rosji w latach 60-ch, Rebbe wyznaczył go na duchowego przewodnika Kfar Chabad. Nie ma wielu imion, które wymawiane są z takim ładunkiem miłości i uznania jak „Reb Mendel”.
„Chodź,” – poganiał mnie brat. – „Reb Mendel z pewnością doceni to, że przyjdzie więcej osób, z którymi można przeprowadzić farbrengen (zgromadzenie chasydów) na koniec święta.”
Reb Mendel faktycznie był zachwycony naszym przybyciem. Usadowiliśmy się wokół stołu, a żona Reb Mendela podała l’chaimy i ciasta. Chwilę później dołączył do nas Shlomo „Shlomke” Madanchik, dawny przewodniczący Kfar Chabad, którego towarzystwo było wszędzie mile widziane. Rozpoczął się farbrengen.
Jak zwykle skromny, Reb Mendel zwrócił się do nas: „Nu, kto podzieli się z nami przypowieścią chasydzką?”. Po kilku szturchnięciach, Eli Noson zgodził się opowiedzieć o czymś, co ostatnio usłyszał, rzecz o Reb Zalmanie Moshem Yitzhakim, mentorze Reb Mendela, który zmarł czterdzieści lat wcześniej:
„W latach 20-ch, Poprzedni Rebbe z Lubawicza, Rabbi Yosef Yitzchak Schneersohn mieszkał w Rosji, w Leningradzie. Reb Zalman Moshe znany był ze swojej pokory i prostoduszności. Ilekroć przybywał na farbrengen do Rebbe, zawsze stawał z tyłu, poza zasięgiem wzroku Rebbe, chociaż zarówno jego wiek, jak reputacja pozwalały mu na zajęcie o wiele bardziej szacownego miejsca.
Pewnego razu, podczas farbrengen, Rebbe poprosił Reb Zalmana Moshe do siebie i powiedział mu coś na ucho. W chwilę później, Reb był z powrotem na swoim miejscu, otoczony ciasnym kręgiem chasydów, którzy chcieli koniecznie dowiedzieć się, co przekazał mu Rebbe.
- Nie mam pojęcia, co takiego powiedział mi Rebbe,” – odparł.
- Jak to możliwe? Przecież przed chwilą Rebbe do ciebie przemówił…
- Uwierzcie mi zatem, iż nie usłyszałem ani słowa, z tego co miał mi Rebbe do powiedzenia. Byłem zupełnie ogarnięty jedną myślą, kiedy tam stałem, przy Rebbe – kiedy wreszcie spuści on ze mnie ten swój przewiercający na wylot wzrok…
Reb Mendel był zachwycony opowieścią. Kiedy mój brat skończył, otrzymał od niego jowialne yasher koach („dobra robota!”). Następnie, Reb Mendel zadumał się. Po kilku chwilach ciszy, wtrącił się Shlomke:
- Reb Mendel, czy przypadkiem nie byłeś obecny na tym farbrengen?
- Tak, - odparł na to Reb Mendel.
- Zgaduję, że opowieść ta nie była do końca zgodna z prawdą?
Reb Mendel niechętnie przytaknął.
Na prośbę Shlomke, Reb Mendel następnie opowiedział tą samą historię raz jeszcze, zgodnie z tym, czego sam doświadczył siedemdziesiąt lat wcześniej… (historia przytoczona powyżej, została celowo zmieniona na zgodną z prawdą, a historia opowiedziana wówczas oczywiście się od niej różniła).
_______________
Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej byłem świadkiem bardziej doniosłego aktu dobroci i miłości. Nie czuł potrzeby poprawiania mojego brata. Nie chciał wtrącać się w czyjąś mowę.
Bardziej liczyło się to, żeby słuchać drugiego.
••••••••••••••••
W
szystko, czego chcielibyście się dowiedzieć o…
MOSHIACH i ZBAWIENIU
(Mistycyzm – część czwarta)
"Tora, której uczymy się dziś jest niczym, w porównaniu z Torą Moshiach”
-- Midrasz Rabbah, Eklezjasta.
Jednym z przyrzeczeń związanym z Mesjańskim Zbawieniem odnosi się do Tory, którą będziemy wówczas studiować: „Będzie ze mnie wypływać nowa Tora” (Midrasz Rabbah Leviticus, w oparciu o Ks. Izajasza 51:4). Oczywiście, B-że broń, nie oznacza to, że znana nam Tora zostanie zamieniona na inną. Jedną z podstawowych zasad naszej wiary jest przecież założenie, że Tora i wszystkie zawarte weń przykazania są wieczne. Judaizm od zawsze odrzucał inne doktryny, według których „Nowy Testament” miał zastąpić Torę.
Ale choć istnieje tylko jedna Tora, ma ona wiele znaczeń. Każde słowo Tory i każde B-skie przykazanie może być pojmowane na nieskończonej liczbie poziomów. Biorąc pod uwagę nieskończoność mądrości B-żej, której owocem jest Tora, jest to jak najbardziej logiczne. Wszystkie warstwy znaczeń zawartych w Torze danej na Górze Synaj pozostają jeszcze do odkrycia. Moshiach, który będzie kimś większym nawet od Adama i Mojżesza, odkryje przed nami całkowicie inny, wielki wymiar Tory. Odkryje przed nami Torę, przy której to, co udało się nam z niej dotychczas wyczytać zblednie, będzie nieistotne.
Najgłębszy z poziomów, na których Tora jest postrzegana to sod, ezoteryczne nauki zawarte w Torze, znane również pod nazwą Kabała. Moshiach nauczać będzie Kabały na nieznanym dotąd poziomie.
Nie będziemy już się musieli zajmować studiowaniem “praktycznych” aspektów Tory, wszystkich nakazów i zakazów, które składają się na kształt naszych dzisiejszych nauk. Zatem jak poznamy prawa Tory? Rabbi Schneur Zalman z Liadi podaje dwie możliwości:
a) Zapominanie jest efektem ubocznym kelipah (sił duchowych stworzonych w celu walki ze świętością). Kelipah wiedzie ludzi ku grzechom poprzez mącenie ich pamięci: nie pamiętają o B-gu, swojej misji życiowej, nie są pomni skutków swoich działań. Wraz ze zniknięciem kelipah podczas Ery Mesjańskiej, nie będziemy już o niczym zapominać. Wystarczyć będzie jednokrotna nauka praw. Resztę czasu będzie można poświęcić nauce Tory, pod kierunkiem Moshiach.
b) Wszystkie znaczenia Tory, od tych najzawiklejszych, po najprostsze, mają źródło u tej samej Mądrości. Będziemy uczyć się o najwznioślejszych znaczeniach i automatycznie pojmiemy wynikające stąd nakazy i zakazy. Na przykład, zrozumienie mistycznego znaczenia tefillin pozwoli nam pojąć, dlaczego musi on być czarny, kwadratowy itd.
••••••••••••••••
B
anały niebanalne
Rozdział Tory przeznaczony na bieżący tydzień omawia powstanie pierwszych jedenastu plemion. Koniec końców, dwa z tych plemion, Issachar i Zebulon poszły na niezwykle interesujący układ: członkowie plemienia Issachar całymi dniami prowadzili studia nad Torą, podczas gdy Zebulonici zajmowali się handlem i utrzymywali uczonych. W ten sposób nauki płynące ze studiowanej przez Issachar Tory, były dzielone pomiędzy dwoma plemionami.
••••••••••••••••
Z
przymrużeniem oka…
Eduardo poprosił swojego kolegę Żyda, aby ten wziął go ze sobą do synagogi w dzień Szabatu:
- Moshe, zależy mi bardzo na tym, żeby móc więcej dowiedzieć się o waszych rytuałach i ich znaczeniu. – Moshe chętnie na to przystał i w najbliższy weekend dwójka znajomych znalazła się w synagodze.
Eduardo zasypywał Moshe pytaniami dotyczącymi niemal wszystkich szczegółów nabożeństwa. „Po co tak wysoko podnoszą Torę?”, „Dlaczego Arka jest zasłonięta?”, „Kim są ci ludzie, którzy szepczą z tyłu?”. Moshe udzielił wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie pytania Eduardo.
Wreszcie, na mównicę wyszedł rabbi, aby wygłosić swoje kazanie, ale wpierw wyciągnął z kieszeni zegarek i uważnie umieścił go na pulpicie.
- Co kryje się za umieszczeniem czasomierza na pulpicie? – zapytał natychmiast Eduardo.
- Akurat to, mój drogi, - odparł Moshe, - nie kryje w sobie żadnego znaczenia…o czym sam się przekonasz za bardzo, bardzo długi czas