B"H
PARSZA EMOR
Fragment Tory w skrócie:
Fragment omawia prawa przysługujące Kohanim (kapłanom)
oraz inne dotyczące ofiar. Po nich następuje długie omówienie świąt. Fragment wieńczy opowieść o bluźniercy, który został skazany na śmierć.
Czy jesteś odbiorcą pomocy?
Fragment zaczerpnięty z artykułu, “Wydawanie pieniędzy na innych daje radość” (Spending Money on Others Promotes Happiness), który został opublikowany w periodyku Science w poprzednim miesiącu:
Zakrojone na szeroką skalę badanie pokazało, że dochody stanowią czynnik, ale niewiele wnoszący, stanowiący o poziomie szczęśliwości narodów, zwłaszcza tam, gdzie podstawowe potrzeby społeczne są już zaspokojone. To chyba prawda, zważywszy, że poziom realnych dochodów narodowych wzrósł znacząco w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci, a poziom zadowolenia i szczęścia pozostał w krajach rozwiniętych na niezmienionym poziomie. Bodaj najciekawszym wytłumaczeniem tego odkrycia jest to, że często ludzie przelewają zgromadzone przez siebie bogactwa na cele, które nie zapewniają szczęścia w długim okresie, jak na przykład zakupy drogich towarów konsumpcyjnych.
Naszym zdaniem, inwestowanie dochodów w innych, a nie w siebie może dać wymierne efekty w postaci wzrostu poziomu zadowolenia darczyńcy.
W celu przeprowadzenia testu na istnienie korelacji pomiędzy strumieniami wydatków a poziomem zadowolenia osoby wydającej pieniądze, poprosiliśmy osoby z grupy reprezentatywnej składającej się z 632 Amerykanów (55% kobiet), aby określili swoje dohody roczne i następnie powiedzieli, jaki odsetek dochodu przeznaczali co miesiąc na: (a) rachunki; wydatki na życie (b) prezenty dla siebie samych; (c) prezenty dla innych; (d) dary na cele dobroczynne. Pierwsze dwie kategorie następnie połączyliśmy, tworząc wskaźnik wydatków własnych, a dwie ostatnie stworzyły wskaźnik wydatków pro-społecznych. Naniesienie na siatkę współrzędnych tych dwóch wskaźników jako danych na jednej osi, wobec poziomu szczęścia będącego osią drugą pozwoliło nam na wykonanie analizy regresji liniowej. Wyszło na to, że nie istnieje korelacja pomiędzy wydatkami własnymi a poziomem szczęścia i równocześnie, iż istnieje silne powiązanie pomiędzy wydatkami pro-społecznymi a tym poziomem.
Jeżeli badanie to jest zgodne z prawdą, to osoby, którym los sprzyja w sensie finansów, powinny być szczęśliwsze wówczas, gdy dodatkowe dochody przeznaczą na obdarowywanie innych, a nie siebie samych. Założenie to sprawdziliśmy w badaniu poziomu zadowolenia 16 pracowników z okresu zanim i kiedy otrzymali nagrodę od swojej firmy. Pracownicy, którzy przeznaczyli większą pulę na wydatki pro-społeczne faktycznie odczuwali większe zadowolenie po uzyskaniu nagrody, a sam kierunek spożytkowania pieniędzy był istotniejszy od wysokości nagrody.
A jednak, pomimo oczywistych korzyści płynących z wydatkowania środków na cele pro-społeczne, nasi respondenci utrzymywali te wydatki na relatywnie niskim poziomie. Wielu respondentów deklarowało przeznaczanie na cele osobiste ponad dziesięciokrotnie więcej niż na cele pro-społeczne. Chociaż wydatki własne to konieczność i jest wielce prawdopodobne, że ich poziom przekroczy wydatki na cele pro-społeczne, to wyniki naszego badania wskazują, że wystarczy niewielka zmiana – nawet na poziomie $5 – aby zapewnić sobie zadowolenie na dany dzień. Dlaczego więc ludzie nie są skłonni do tych drobnych korekt? Otóż testy pokazały, że respondenci tkwią w błędnym przeświadczeniu, że to jednak wydatki na cele własne dają więcej satysfakcji oraz że 20 dolarów daje więcej szczęścia niż 5.
_______________
B-g przemówił do Mojżesza: “Przemów do dzieci Izraela i spraw, aby wzięli dla Mnie ofiarę…” – Ks. Wyjścia 25: 1-2.
Nasi uczeni wielokrotnie zastanawiali się nad układem słów w tym przykazaniu: dlaczego B-g nie kazał Izraelitom po prostu dać ofiary?
Ale taki przekaz niesie w sobie naukę, iż kiedy dajemy coś na dobry cel, to równocześnie bierzemy coś w zamian. Według słów Midraszu (Midrasz Rabba Leviticus 34): „Obdarowany daje więcej darczyńcy niż darczyńca obdarowanemu.”
_______________
B-g stworzył świat w oparciu o system zasad, które On sam wymyślił. Reguły te tyczą się wszelkiego stworzenia – zarówno materii jak ducha. Wiele z tych reguł pozostaje w związku przyczynowo-skutkowym. Podrzucona do góry piłka kiedyś spadnie. Zasiane nasiono da roślinę. Zapomnienie o urodzinach żony niesie za sobą znamiona katastrofy. A dawanie pieniędzy na cele dobroczynne pozwala dać coś samemu sobie.
W Swojej mądrości, dał nam On wielki plan stworzenia, Torę, która zawiera wszystkie reguły – choć nie zawsze mówi o nich wprost. Czasem może je odczytać każdy, a czasem potrzeba do tego tęgiej głowy.
Kto wie? Może wkrótce odkryjemy, że zakaz prowadzenia interesów w Szabat jest przedsięwzięciem dochodowym samym w sobie?
••••••••••••••••
Wszystko, czego chcielibyście dowiedzieć się o…
PIRKEI AVOT – Etyce naszych Ojców
(Część I)
Na górze Synaj, podczas czterdziestu dni i czterdziestu nocy, B-g nauczył Mojżesza całej Tory. Tora składała się z dwóch części: „Spisanej”, przeniesionej na Pięć Ksiąg Mojżeszowych (a później rozszerzona) oraz „Tory Ustnej”, czyli komentarza do Tory Spisanej. Przez wiele pokoleń Tora Ustna była przekazywana z nauczyciela na ucznia. W drugim wieku naszej ery, Rabbi Juda Książe stwierdził, że kiedyś Prawo Ustne może zostać jednak zapomniane i postanowił je spisać. W ten sposób powstały podstawy dokumentu składającego się z sześciu części o nazwie Miszna.
(Miszna była nauczana w szkołach Tory przez wiele następnych stuleci, podczas których dodano wiele komentarzy i wyjaśniono wiele kwestii. W piątym wieku komentarze w Misznie były tak obfite, że nie sposób było je spamiętać. Tak powstał Talmud – wielki zbiór, który swoim ogromem przytłacza Misznę.)
Na Misznę składa się 63 tomów (traktatów), w których omówione są wszystkie obszary prawa Żydowskiego: rolnictwo, święta, prawo cywilne, rodzinne, ofiar, czystości rytualnej`i innych.`Jednak jeden z traktatów dotyczy wyłącznie moralności, etyki i wartości żydowskich. To Pirkei Avot.
Wedle zwyczaju, Pirkei Avot studiuje się podczas Szabatów pomiędzy Pesach a Szawuot, w ciągu siedmiu tygodni odliczania Omer.
Na Pirkei Avot składa się sześć rozdziałów (oficjalny traktat to pięć, ale jeden został dodany z beraita – zbioru nauk z okresu Miszny, które nie zostały w Misznie zawarte) a pomiędzy Pesach a Shavuot jest sześć Szabatów. Zatem każdego Szabatu, przeważnie po modlitwach Mincha, studiujemy jeden rozdział. Wyjście Żydów z Egiptu rozpoczęło okres samo-oczyszczania i poprawy charakterów. Taki był bowiem wymóg – być godnym otrzymania Tory na Shavuot. Odliczając Omer, również staramy się zatem coś w sobie poprawić. Aby wspomóc się w tym zadaniu, studiujemy Avot, traktat poświęcony pokorze, bogobojności, dobroci i etyce.
Wiele społeczności (w tym Chabad) kontynuuje nauki w trakcie miesięcy letnich, aż po Rosh Hashanah. Lato sprzyja bowiem lekkomyślności – ludzie jeżdżą na urlopy i nierzadko zapominają o obowiązujących standardach moralności i`religii. Trwanie nauk pozwala utrzymać hart ducha w miesiącach, kiedy będzie on wystawiany na próbę.
Bogaty komentarz na temat Pirkei Avot powinien być dostępny w każdym sklepie judaistycznym – stanowi on bardzo ciekawą lekturę. Komentarz dostępny jest również on-line pod adresem: http://www.sichosinenglish.org/books/ethics.
••••••••••••••••
Banały niebanalne
Osoba jest uznawana za Żyda w drodze konwersji tylko wówczas, kiedy bet din (sąd rabinacki) jest przekonany, że motywy dołączenia do narodu żydowskiego, jakimi kieruje się ta osoba nie są skażone wizją korzyści własnych.
Dlatego właśnie, w czasach Królów Dawida i Salomona, kiedy to Izrael był mocarstwem, a bycie Żydem stanowiło szczyt marzeń wielu osób, konwersja nie była w ogóle uznawana. Z tego samego powodu osoby poddające się konwersji nie będą zaliczane do narodu żydowskiego w czasach nadejścia Moshiach.
••••••••••••••••
Z przymrużeniem oka…
Pani Moskowitz niemal nie pękała z dumy:
- Słyszałaś o moim synku, Louie? – zagadnęła swoją przyjaciółkę, panią Cohen. – Aż dwa razy w tygodniu chodzi na konsultacje do psychiatry!
Pani Cohen, nieco zbita z pantałyku, odparła:
- I to cię cieszy?!
- Jeszcze jak! – odpowiedziała niezrażona pani Moskowitz. – Wyobraź sobie, że on płaci 300 dolarów za każdą godzinę konsultacji i w tym czasie chce rozmawiać tylko i wyłącznie o mnie!