B"H
PARSZA BALAK
Etyka naszych Ojców: Rozdział Piąty
Fragment Tory w kilku słowach: Król Balak z Moab namawia czarnoksiężnika Balaama do rzucenia przekleństwa na naród żydowski. Jednak zamiast przekleństw, z jego ust wychodzą same błogosławieństwa – a wśród nich proroctwa dotyczące zbawienia w obliczu Moshiach. Za poradą Balaama, kobiety Moabitów i Medianitów wiodą niektórych Izraelitów ku grzechowi, co przekłada się na zarazę wśród Żydów. Fineasz w swojej gorliwości uśmierca dwóch największych grzeszników i odgania zarazę.
Wytrzymajcie jeszcze chwilę
Zdaję sobie sprawę z tego, że początek tekstu powinien przyciągać uwagę, przykuwać czytelnika w tym przypadku do ekranu. Ale niniejszy tekst będzie wyjątkiem potwierdzającym regułę, bowiem pierwszy akapit na niewiele się zda. Ale mimo wszystko pokornie proszę o kontynuowanie lektury. Jest pewna sprawa, którą bym chciał poruszyć, nawet za moment to uczynię. Zatem wytrzymajcie jeszcze chwilę, zaraz się zacznie.
Ufff! Przebrnąłem przez ten przeklęty pierwszy akapit. To teraz przejdę do rzeczy.
Jako pisarz jestem zdania, że znalezienie tematu nie stanowi znowu takiej wielkiej trudności, a wielką przyjemność sprawia mi przekuwanie koncepcji w artykuł. A kiedy już postawię kropkę po pierwszym akapicie, reszta już sama wychodzi. Niestety, niemal zawsze utykam w punkcie rozpoczęcia.
Zazwyczaj otwieram nowy plik w Wordzie i zachowuję pod jakąś nazwą. Następnie przypominam sobie o tysiącu i jednej sprawie, które absolutnie nie cierpią zwłoki. Przez kilka następnych dni co jakiś czas otwieram taki pusty plik i próbuję zmusić się do napisania czegoś, ale słowa umykają mi i wtedy – co za ulga! – dzwoni telefon, przychodzi pilny e-mail. Aż w końcu termin oddania artykułu wydawcy nadchodzi... (tak, to dlatego emaile takie jak ten zazwyczaj docierają do Państwa tak późno) i wtedy siadam i zmuszam się do pełnej koncentracji i zaczynam pisać. A kiedy już zacznę, wszystko jakoś idzie. Wchodzę w swój mały świat, telefony i internet przestają istnieć do momentu dopóki nie skończę pisać.
____________________
Każdy z nas jest pisarzem. Jako kowale własnego losu, codziennie zapisujemy karty własnej historii. Dostajemy w prezencie na narodziny czystą kartę papieru i prawo do zapisania jej w dowolny sposób. Możemy nanieść kolorowe gryzmoły, możemy ją złożyć w samolocik i rzucić w powietrze – ale możemy też zapisać na niej historię życia pełnego znaczenia.
Nie ma rzeczy trudniejszej niż rozpoczęcie nowego rozdziału w swojej księdze. Istnieje wiele pomysłu, które chciałoby się w nim zawrzeć, większość jest dopracowana i teraz wystarczy je spisać.
W takich chwilach jednak trzeba mieć na uwadze, że po pierwszym akapicie wszystko jakoś się ułoży. Wystarczy się zaprzeć, a potem sprawy same się już potoczą. Dziś podejmij decyzję o zawartości następnego rozdziału – i zacznij go spisywać.
No właśnie. Skończyłem. Wcale nie było aż tak trudno. Mam nadzieję, że w przyszłości tą lekcję wezmę sobie bardziej do serca.
••••••••••••••••
Święto Wyzwolenia
W najbliższy wtorek i środę, 12 i 13 dnia miesiąca Tammuz, Chasydzi z Chabadu obchodzą święto upamiętniające 81 rocznicę uwolnienia Rabbi Yosef Yitzchak Schneersohna.
W roku 1927, Rabbi Yosef Yitzchak, szósty Rebbe z Lubawicza (1880-1950) został zatrzymany przez władze sowieckie pod zarzutem popełnienia „przestępstwa” polegającego na stworzeniu podziemnej sieci żydowskich szkółek, mykw i innych miejsc zakazanych. W cudowny jednak sposób, Rebbe przetrwał wyczerpujące okoliczności, w tym pobyt w więzieniu Leningradzkim przy wyroku kary śmierci.
Wreszcie jednak został wydany wyrok ostateczny: trzy lata na wygnaniu w Kastromie, wiosce oddalonej od wszelkich gmin żydowskich. Rebbe zatem udał się do Kastromy 3 dnia Tammuz.
Raptem dziewięć dni później, 12 Tammuz – w dzień swoich 47 urodzin– Rebbe przybył do lokalnego posterunku KGB w celu odmeldowania się, co czynił co tydzień. Oficer powitał go następującymi słowy: „Wydano nam polecenie, aby Pana w pełni oswobodzić, a dla mnie wielkim zaszczytem jest być pierwszą osobą, która powiadomiła Pana o amnestii”.
W owym roku właśnie 12 Tammuz nachodził się z sowieckim świętem narodowym, więc formalności stało się zadość dopiero następnego dnia, kiedy urzędnicy wrócili do pracy – 13 Tammuz.
Pod tym adresem
można znaleźć zapiski z pamiętnika Rebbe, w tym szczegóły dotyczące jego uwięzienia i zbawienia.
••••••••••••••••
Banały niebanalne
Według Talmudu (Szabat 55b), na przestrzeni dziejów żyło tylko czterech mężów tak prawych, że za przyczynę ich śmierci podaje się grzech pierworodny – wyrok śmiertelności wydany na człowieku w dniu, w którym wąż skusił go do grzechu przy Drzewu Dobra i Zła.
Są to: Beniamin, syn Jakuba, Amram, ojciec Mojżesza, Jesse, ojciec Króla Dawida i Chileab, syn Dawida i Abigail.
••••••••••••••••
Z przymrużeniem oka…
Za długą i męczącą namową, Rysiek pozwolił narzeczonej zagrać ze sobą i kolegami w meczu futbolowym. Już po wszystkim Rysiek spytał ukochaną, jak było.
- Bardzo mi się podobało, - odparła – tylko nie mogę zrozumieć dlaczego bez przerwy kiedy byłam przy piłce, wszyscy złościli się na tego miłego Pana ochroniarza, co nam sprzedawał bilety w kasie.
- Co?! – spytał zbity z pantałyku Rysiek
- No tak, bo ilekroć już biegłam z piłką i byłam naprawdę blisko bramki, to wszyscy nagle krzyczeli „uważaj na bramkarza!” i potem jakiś facet brał piłkę w ręce, a mówiłeś, że tak nie wolno…
Pozory mylą – rzadko kiedy wszyscy grają w tą samą grę…