Cykl życia

Narodziny

Sara Esther Crispe
Jestem blisko rozwiązania, a jednocześnie, w jakiś sposób właśnie odkryłam, ze jestem w ciąży. Rzeczywistości te zderzają się, a jednocześnie uzupełniają się. Niektóre fizyczne, niektóre duchowe, niektóre emocjonalne, wszystkie bardzo rzeczywiste.
Moje dziecko w płodzie naciska na moją skórę. Zaczyna jej być niewygodnie w jej ścieśnionej kwaterze. Mało świadoma jest tego, że będzie gorzej, zanim zacznie być lepiej. Aby osiągnąć wolność, i ponownie posiąść przestrzeń, będzie musiała najpierw wejść w najbardziej ciasną cieśninę, w jakiej kiedykolwiek była.
W ciągu tych ostatnich, dziewięciu miesięcy wiele nauczyłam się o ciąży. Dowiedziałam się, że my wszyscy jesteśmy w ciąży, przez cały czas, ale w różnych punktach. Być może nie ma w nas rzeczywistego płodu; ale zdecydowanie jest idea, plan, cel. Coś, co rośnie, rozwija się, co „warzy się” w środku.Dowiedziałam się, że my wszyscy jesteśmy w ciąży, przez cały czas, ale w różnych punktach.
Rozpoznanie gdzie znajdujemy się w naszym procesie narodzin jest zasadnicze. Czasami jest to tak nowe dla nas, że nawet możemy nie wiedzieć, że jesteśmy w ciąży. Ale czasami nie czuje się właściwie. Czujemy się niekomfortowo, zmieszani. Być może nawet czujemy nudności – straszne nudności. Czujemy się pochłonięci przez coś, czego nie możemy zobaczyć, nie potrafimy wprost poczuć, a nawet zrozumieć Chcielibyśmy przekazać innym co się dzieje, ale nie ma niczego, co moglibyśmy pokazać, tylko jakieś komórki formujące się, zupełnie nierozpoznawalne, niewidoczne nawet dla najbardziej zaawansowanej technologii.

Czytaj dalej

DrukujEmail

Instynkty gniazda

Instynkty gniazda
Sarah Zadok
Spędziłam cały poranek reorganizując szafę mojego dziecka, dodatkowo przeglądając wszystkie, niemowlęce ubranka.  W końcu –w jednym posiedzeniu - przez moje ręce przeszła każda, pojedyncza część ubrania, od nowonarodzonego do sześcioletniego. Po tym jak dzisiaj rano zostawiłam w lokalnym punkcie charytatywnym pięć, pełnych, plastikowych toreb z rzeczami „do oddania: wyczyściłam, wysprzątałam, uporządkowałam i ponownie zapełniłam naszą łazienkową, trzy szufladową komodę. Teraz mam torbę na śmieci pełną przeterminowanych recept, pomadek do ust,
i list na zakupy. Mój sąsiad przyjdzie dzisiaj popołudniu, aby pomóc mi założyć nowe półki w pralni. Jestem w moim dziewiątym miesiącu ciąży i przeżywam wielki czas „instynktu gniazda”.
Wyczyściłam, wysprzątałam, uporządkowałam i ponownie zapełniłam puste szafki .
Co oznacza ten wyraźny pęd, który pcha kobietę w ciąży do szukania Wyczyściłam, wysprzątałam, uporządkowałam i ponownie zapełniłam puste szafki.i zniszczenia pyłu i pleśni, przetykania ścieku w wannie, rozpoznania wszystkiego, w zasięgu ramienia, i często poza nim?
Fizjologowie nazwali to „instynktem gniazda”. Ten pęd często zaczyna się około piątego miesiąca, choć u niektórych kobiet zaczyna się to krótko po zapłodnieniu, kiedy inne, nie mają tego uczucia „gniazda” w ogóle.
Bardzo powszechnie kobiety doświadczają przenikliwego impulsu gniazda w końcowych dniach, godzinach ich ciąży, i często sygnalizuje to, że poród i narodziny są w zasięgu ręki.

Czytaj dalej

DrukujEmail

Tora jako proces narodzin

Avraham Arieh Trugman
Tora, będąc odbiciem nieskończonej woli i mądrości B-ga, zawiera również nieskończoną liczbę interpretacji. W naszej tradycji istnieje wiele odnośni do różnych systemów, poziomów i „twarzy” interpretacji, z których każda jest słuszna w swoich własnych ramach. Dzięki temu można dostrzec pewien motyw i zobaczyć jak przeplata się on przez całą Torę.
Jednym z motywów pojawiających się w Torze na wielu różnych poziomach jest proces narodzin - czy to narodzin wszechświata, czy człowieka, czy też narodu żydowskiego. Piękna aluzja do tej idei może być znaleziona przy przestawieniu hebrajskich liter słowa Tora (taw, waw, resz, hej), z których można utworzyć słowo "w'tahar" (waw, taw, hej, resz), co znaczy „zajść w ciążę”.
“Rozbicie naczyń” odnosi się do bólów porodowych. Stworzenie kosmosu może być alegorycznie widziane w kontekście B-ga rodzącego świat. Według Kabały wstępnym warunkiem stworzenia był pierwotny aktcimcum, czyli skurczenia się. To działanie odzwierciedlone jest w fizycznej rzeczywistości, gdy kobieta stwarza w sobie miejsce dla nasienia oraz rozwoju i wykarmienia płodu. Przed samym porodem kobieta przechodzi przez okres bólów porodowych i pęknięcie pęcherza płodowego zawierającego życiodajne owodniowe płyny.

Czytaj dalej

DrukujEmail

Najbardziej radosny ból

Sara Esther Crispe
Najbardziej radosny ból
Jest to tak intensywne doświadczenie, że praktycznie niemożliwe do zapamiętania. Nie przypomina to niczego, co kiedykolwiek czułam. To jest wszech-pochłaniające, w potężnie bezwładniający sposób. To jest coś, co tylko ktoś, kto przeżył taką „podróż”, może  to zrozumieć.
To jest narodzenie się dziecka.
Moje wody płodowe odeszły około północy. To był mój trzeci poród, ale pierwszy, w którym moje wody płodowe odeszły zanim nawet zaczęły się bóle porodowe. Moje pierwsze dwa porody były wyjątkowo trudne, ale kompletnie naturalne. Jednocześnie obawiałam się, że nie będę miała wystarczająco siły, zarówno psychicznej, jak i fizycznej, aby przejść przez to tym razem.Za każdym razem, kiedy słyszysz syrenę, drętwiejesz.
Lękałam się, że to będzie tak jak z moim pierwszym, dwudziestoczterogodzinnym porodem, z jego pięciogodzinną kulminacją - kiedy skurcze narastały co dwie minuty, z sześćdziesięcio - sekundowymi przerwami.
Mój drugi poród był bardzo intensywny i bolesny, ale szczęśliwie, znacznie krótszy. Byłam sama zdumiona tym, że przeszłam przez dwa, naturalne porody, wydając na świat dwie, piękne dziewczynki.

Czytaj dalej

DrukujEmail

Kobiety pomagające kobietom

Kobiety pomagające kobietom
Rola asystentki przy narodzinach dziecka
 Sara Zadok
Miriam swoje palce miała splecione z moimi. Przy każdym skurczu, który przebiegał przez jej ciało, ściskała moje palce mocniej. „B-że pomóż mi proszę”, „B-że pomóż mi proszę, daj mi moje dziecko”, szeptała pomiędzy skurczami. Położyłam zimny okład na jej czole i modliłam się z nią.  
Kiedy jej uścisk zaczął zacieśniać się bardziej łagodnie powiedziałam do jej ucha: „ty to robisz Miriam, rodzisz swoje dziecko”. W momencie czystej intensywności i uwolnienia ukazała się słodka, mała głowa z czarnymi włosami – „ teraz wydychaj delikatnie”, powiedziała akuszerka. „Phh”, „phh”, „phh”, wydychałyśmy razem. „Jeżeli czujesz,
że chcesz odrobinę przeć, przyj”, powiedziała akuszerka. Z nowym oddechem i ponownym złapaniem moich dłoni urodziła swojego noworodka - pięknego i zdrowego chłopca.Modliłam się, śpiewałam, tańczyłam, czytałam jej.  „Dziękuję ci B-że, dziękuję ci B-że, dziękuję ci B-że!” - to było wszystko, co potrafiła powiedzieć kiedy położyła głowę na moim ramieniu. To było piękne. To był drugi poród Miriam, a ja byłam asystentką przy jej porodzie.

Czytaj dalej

DrukujEmail

Więcej artykułów…