Sefira: objawienie i zmagania

Zvi Yair

 


Miasto otoczone było łańcuchem wysokich, ciemnych i pokrytych lasem wzgórz. Ciężkie, wilgotne chmury unosiły się ponad wąskimi alejkami, blokując nawet najmniejszy promień słońca. Mieszkańcy miasta rodzili się, żyli – i umierali – w „padole łez”, jak czasem nazywano to miejsce. Nie mieli pojęcia, że gdzieś tam daleko istnieją szczęśliwe, rozświetlone słońcem miejsca.


Pewnego dnia, jednak, zdumiewający nieznajomy zabłąkał się w ciemną dolinę. Zobaczywszy ten atroficzny, pozbawiony radości świat, opowiedział mieszkańcom o swojej ojczyźnie: miejscu wypełnionym słońcem, świeżym powietrzem , radością i pieśnią.  Prawie nikt nie uwierzył, że taki świat naprawdę istniał.


Pewnego ranka, na chwilę przed świtem, nieznajomy zabrał ich na skraj doliny. Gdy poranna bryza rozsunęła ciemne chmury, na szczycie odległej góry zobaczyli zielone pogórze, skąpane w blasku wschodzącego słońca.


“To jest kraj do którego was zabiorę” zdumiewający mężczyzna oświadczył oszołomionym ludziom z doliny.


Widok słońca i jego promieni dał ludziom nadzieję i z chęcią podążyli za swym przywódcą.


Wyprawa z ciemnej i wilgotnej doliny była długa i niebezpieczna – ponure nieużytki, pustynie pełne piasku, strome wzgórza.  Nie widać było jeszcze żadnego znaku niezwykłej góry, która była celem ich podróży.


Od czasu do czasu ich przywódca odświeżał wspomnienia, przypominając im ten wspaniały poranek, gdy zobaczyli górę na własne oczy. W tych chwilach mogli znów „zobaczyć” skąpany w słońcu wierzchołek góry.  I to wspomnienie dawało im siłę, by dotrwać do tego chlubnego dnia, w którym stanąć mieli u stóp góry.

 

Pozaziemska dolina


To, jak mówią wielcy chasydzi, jest historia z naszego codziennego życia: nieprzerwana walka, wyczerpująca wspinaczka na drabinie doskonałości - by rozwinąć surowy materiał naszego bytu, zbliżając się, lecz nigdy nie docierając do pełni. Jest to drabina, której podstawa stoi w ciemnej dolinie, w której B-g ukrywa swoje oblicze i której wierzchołek dotyka źródła światła.


A jednak pojawiają się rzadkie chwile objawienia, chwile, w których poprzez mgłę, oblicze B-ga śmieje się do nas i udaje nam się zobaczyć przez moment ziemię obiecana, która ma być
Historia naszego zwykłego życia to opowieść o wędrówce w ciemnościach, o nieprzerwanej walce z siłami natury wewnątrz nas samych i na zewnątrz.  Ale bez tych błysków z góry – bez promieni słońca, które rozświetlają ciemność, chociażby przez najkrótsza chwilę – nie bylibyśmy wstanie przetrwać tej wędrówki i dotrzeć do ostatecznego celu.


Wejście na Synaj


Prototypem tej wędrówki, szablonem naszego pobytu na tym świecie, jest Sefirat Haomer – 49-dniowe liczenie dni od Pesach do Szawuot.


Przez dwieście dziesięć lat nasi przodkowie żyli w ciemnościach. 

Zniewoleni przez Egipcjan, najbardziej zdegradowane społeczeństwo, które kiedykolwiek istniało na ziemi, Izraelici przejęli duchową mglistość, która nie przepuszczała żadnych promieni b-skości.


I wtedy, pewnego dnia, pojawił się wśród nich niezwykły nieznajomy. Opowiadał im o starej obietnicy, złożonej przez Boga ich ojcom, że pewnego dnia opuszczą ten świat bez słońca. Mówił o szczycie góry, na której B-g im się objawi, przygarnie ich do siebie jako lud wybrany, podaruje swą Torę, objawienie swej mądrości i woli. Mówił o krainie, skąpanej w słońcu b-skiego przeznaczenia, w której spełnią swą rolę „światła dla narodów”.


Ale to wydawało się być prawie że wytworem wyobraźni. Ciemność ich świata wydawała się nieprzekraczalna.  Nie mieli pojęcia, co to za miejsce pełne słońca, a tym bardziej jak się tam dostać.


Wtedy, o północy w przededniu Pesach, pojawił się wyłom w chmurach wygnania i zobaczyli oblicze Stwórcy.  Tej nocy „Święty, niech będzie Błogosławiony, objawił się im i ich wyzwolił.”


B-g, oczywiście, mógł ich po prostu przenieść tej samej nocy z Egiptu prosto pod górę Synaj. Chciał jednak, by była to ich wędrówka, ich osiągnięcie, więc po tym krótkim objawieniu, oblicze B-ga oddaliło się.


Wtedy rozpoczęła się mozolna wspinaczka na Synaj. Żydzi wyszli z Egiptu, ale Egipt wciąż był głęboko zakorzeniony w Żydach. Przez siedem tygodni ciężko pracowali nad udoskonaleniem siedmiu przymiotów duszy, by oczyścić ją z profanacji egipskiej i stać się odpowiednimi kandydatami na wybór, jakiego miał dokonać B-g.


Musieli dojść do tego zupełnie sami, w ciemności swych braków i w zimnie swojego wyobcowania. 

Ale to ta początkowa wizja b-skiego światła inspirowała ich, zachęcała i prowadziła w tej wędrówce.

 

Coroczne liczenie


Każdego roku, pierwszej nocy Pesach, przypominamy wydarzenia nocy wyjścia z Egiptu. 

Poprzez seder doświadczamy znów wyzwalającej wizji, która pomaga nam w corocznym, prywatnym wyjściu z „Egiptu” i w wewnętrznym wyzwoleniu z „bycia niewolnikiem do wolności, z ciemności do wielkiego światła.”


Ale objawienia związane z Eksodusem jest tylko krótkim, chwilowym błyskiem. Następnego dnia zaczynamy naszą 49-dniową wspinaczkę na górę Synaj, powtarzaną co roku poprzez „liczenie omeru”. Począwszy od drugiej nocy Pesach, liczymy dni przemierzone od chwili wyjścia z Egiptu, zaznaczając kamienie milowe i postoje w naszej wędrówce do samodoskonalenia.


Pięćdziesiątym dniem jest święto Szawuot, coroczne doświadczanie Nadania Tory, gdy znów stajemy na Synaju, by otrzymać zapis mądrości B-ga i Jego woli i zostać wybranym na Jego własne „królestwo kapłanów i święty naród”.

DrukujEmail